Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Djablica z miasteczka Jelenia Góra. Mam przejechane 19652.82 kilometrów w tym 2349.44 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.96 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Djablica.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

Holandia

Dystans całkowity:843.81 km (w terenie 20.00 km; 2.37%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Maksymalna prędkość:47.00 km/h
Liczba aktywności:21
Średnio na aktywność:40.18 km
Więcej statystyk

Holandia: Leidschendam i ojczyste miasto Rembrandta, mieszkał i tworzył w Amsterdamie

Niedziela, 25 kwietnia 2010 · dodano: 25.04.2010 | Komentarze 0

Trasa: Delft-Delftse Hout-Nootdorp-Leidschendam-Vlietland-Leiden-Vlietland-Leidschendam-Haga-Rijswijk-Delft.

Miało być tylko do Leidschendam, ale tak się dobrze jechało, że wyszło nieco dalej. Wiosna kwitnie, czyli kwiecień :-) Rządzą tulipany i żonkile. Przemiło się jechało przez wioseczki, kwiaty pachną na na całego, wiosna!!!

Pogoda: rano słonecznie, nawet czasami dość ciepło na krótki rękawek, potem się nieco przychmurzyło, nawet troszkę na mnie pokropiło na trasie w ok Leiden, pod wieczór przejaśnienia. Ciepło i brak zimnego wiatru. Droga powrotna cały czas pod wiatr. Po drodze widziałam z 10 wiatraków, już nawet wszystkich nie focę, czyżbym przywykała?

Leidschendam jak i Leiden bardzo ładne, chyba standard: urocze uliczki, kanały i mosty.

W drodze powrotnej znów spotkanie z niedogłaskanym kotem.]
Bardzo miłe niedzielne zamulanie.
Wjazd do Leidschendam, most jest podnesiony, ludzie czekają © Djablica

Wreszcie mi się udało na 1nym zjęciu uchwycić 2 wiatraki tradycyjny i nowoczesny © Djablica

Ścieżka rowerowa do Leiden przy kanale żeglugowym, wzdłuż wierzby © Djablica



Przerwa na biszkopta i wodę z bidonu © Djablica

Na dobry początek dnia:
Poranny kotek do pogłaskania © Djablica

Na koniec dnia już przy wjeździe do Delft także trafiam na niedogłaskanego kota.
Niedogłaskany kot1 © Djablica

Niedogłaskany kot, teraz pod pyszczkiem © Djablica

niedogłaskany kot, teraz za uszkiem © Djablica
Kategoria Holandia


Holandia: Scheveningen (na plażę i po wydmach rowerem)-Wassenaar-Duinrell

Sobota, 24 kwietnia 2010 · dodano: 24.04.2010 | Komentarze 0

Trasa: Den Haag-Scheveningen-Strand Scheveningen-Meijendel (na plażę i
trasa po wydmach do Wassenaar)-Wassenaar-Duinrell-nach Hause.

Pogoda: ostre słońce, nie wiatr złagodniał, ociepliło się do +15'C.
Wreszcie w letnich rękawiczkach rowerowych.

Scheveningen to najbardziej znany kurort holenderski, coś jak dla Polski Sopot.
Długie molo, rozległy deptak, znane kasyno-w sumie podobne z wyglądu nieco do Hotelu Grand w Sopocie. Mnóstwo budek z frytkami, lodami, kebabami i in.
Dziś mnóstwo plażowiczów, wiadomo: ciepło + słońce + weekend.

Na końcu molo wieża z dźwigiem i skoki Bungee, tłum chętnych oraz obserwatorów.
Ogólnie bardzo tu tłoczno i głośno.

Trasy rowerowe z Scheveningen na wschód prowadzą wśród wydm, mnóstwo dziś rowerzystów, powolnych pań w spódniczkach na trekingach z sakwami i siedziskami dla dzieci, jak i mknących szybko szosowców. Widzę rozmaite rowery: składaki, 1 góral, tandemy, poziome, z rozmaitymi przyczepkami, naczepami itp.

Trasy są poprowadzone wsród wydm, z jednej strony jest osobna trasa piesza, z drugiej trasa na jeźdźców konnych. Jest punkt widokowy na jedynej na trasie górce, schodki, więc wdrapuję się z rowerem.

Scheveningen wieża Bungee the best way to get high in Scheveningen © Djablica

Widok na ściezkę rowerową pośród wydm z punktu widokowego © Djablica

widok na wydmy © Djablica

Z wydm widok na plażę i na morze, wysokie są te wydmy © Djablica

Morze i plażowicze podczas zabaw na plaży © Djablica

Powrót przez Hagę, w tym kraju już mnie chyba nic nie zdziwi...a nie byłam jeszcze w Amsterdamie...kota na smyczy już parę razy widziałam, ostatnio w Rijkswijk, ale konia na smyczy pierwszy raz:
Wyprowadzanie pupila na spacer po mieście © Djablica
Po powrocie do Delft zastałam ptactwo na dachu...to czapla siwa
Czapla siwa na dachu budynku mieszkalnego w mieście © Djablica


Na dobry początek dnia:
Poranny kotek do pogłaskania © Djablica
Kategoria Holandia


Holandia: Gouda w poszukiwaniu sera Gouda

Piątek, 23 kwietnia 2010 · dodano: 24.04.2010 | Komentarze 0

Trasa: Gouda-Goudse Hout-Reeuwijkse Plassen-Gouda centrum-nach Hause.

Pogoda: ostre słońce, aż oczy bolą, wiatr mniejszy, ale dotkliwie zimny.
Gouda to niewielkie miasteczko słynące z sera Gouda. Gouda wymawia się "hałda".

Miasteczko nie tak zadbane jak Delft, śmieci leżące na rynku, zaniedbane niektóre uliczki, do tego ma płaskie mosty. Na poręczach mostów są umieszczone ich nazwy.
Bardzo ładny ratusz na rozległym rynku, te jego okiennice mnie po prostu urzekły. Co wtorek cały rynek jest obstawiony starganami-odbywa się targ sera.

Jest też kościół z najpiękniejszymi ponoć witrażami w całej Holandii, niestety aktualnie w remoncie. Są 2 wiatraki w mieście, w tym jeden także aktualnie w remoncie. Niedaleko centrum w blokowisku jest ogrodzona zagroda z kanałkiem i łaką, paśnikiem oraz altanką. Są tu sarny, taka ciekawostka.

Zaraz za miastem jest rozległy park o nazwie Goudse Hout z rozlewiskami i poprowadzonymi wokół nich kanałkami oraz oczywiście żcieżkami rowerowymi z mostkami nad tymi kanałkami. Mnóstwo ptactwa. Cieplej, więc zaczynają pojawiać się insekty.

Gouda zdobyta © Djablica

Mam ser Gouda © Djablica

Sklep z serem Gouda w Goudzie © Djablica

Miasteczko płaskich mostów © Djablica

Ale opisanych mostów © Djablica

Piękny ratusz na obszernym rynku, super są te czerwone okienice © Djablica

Urocza uliczka starego miasta w Goudzie © Djablica
Kategoria Holandia


Holandia: Industrialne klimaty Hollandse Delta-Maasvlakte

Czwartek, 22 kwietnia 2010 · dodano: 24.04.2010 | Komentarze 0

Trasa: Delft-De Lier-Hoek van Holland-Fast Ferry-Maasvlakte-Maasvlakte2-Future Land-Windturbinepark-Europoort-Brielle-Oostvoormse Meer-Strand Slufter-Windpark Slufterdam Vest-Slufter-Oostvoormse Meer-Slag Dobbelsteen-Slag Vuurtoren-Maasvlakte2-Beer Kanal-Hoek van Holland-nach Hause.

Pogoda standard: ostre słońce + ostry wiatr, ale nie tak ostry jak w Kinderdijk, mieście tradycyjnych wiatraków. Rejon Hollandse Delta jest jednym z najbardziej wietrznych w kraju.

Rotterdam to największy port przeładunkowy swiata, a także największy port kontenerowy Europy. Ma ok 10 000 terminali i ciągle są budowane nowe.
Jest tu 6 niezależnych rafinerii.
Jest to około 10 000 (dziesięciu tysięcy) małych portów specjalistycznych lub terminali przeładunkowo-transportowych i ciągną się one na przestrzeni ponad 40 km, wszystkie objechać zajmuje dużo czasu, gdyż liczne ciekawostoki, a także ich industrialne piękno zmuszają do ciągłego stawania, przypatrywania się i robienia mnóstwa fotek.
Ponad tą całą maszynerią górują nowoczesne wiatraki produkujące prąd do zasilania całego kompleksu. Są niesamowicie wielkie i jest ich bardzo dużo.

Cały kompleks połączony jest oczywiście, jak to w Holandii, siecią doskonale skomunikowanych ścieżek rowerowych wraz z drogowskazami gdzie jechać i ile km zostało do celu. Dodatkowo dobrze jest nadmienić, że tam gdzie nie wpuszczają samochodów cywilnych, można bez problemu wjechać rowerem i to oznaczoną ścieżką rowerową. Po drugiej stronie wału odgradzającego ten futurystyczny kompleks od morza są plaże oraz ośrodki wypoczynkowe. Po drodze widziałam budki z hamburgerami i innymi fastfoodami, ale o tej porze roku jeszcze nieczynnymi.

Cały kompleks huczy pracą, bardzo ruchliwe cięzarówki i tiry kontenerowe poruszają się w dużych ilosciach w obu kierunkach po autostradzie dojazdowej do wszystkich portów i doków. Kanał wodny wlotowy do Rotterdamu przemierzają całe rzędy wielkich kontenerowców. Jest to bardzo ruchliwy kanał, dlatego jest na co popatrzeć. Do tego porty paliwowe oraz rafineria pracują pełną parą, a po zmroku wyglądają jak wielkie miasto, tyle, że bez mieszkańców.

Tereny wielu doków oraz rzedy wiatraków są pogrodzne płotami zakończonymi drutem kolczastym co tworzy nastrój opuszczonej pustynnej bazy wojskowej. Przez cały teren biegną rury transportujące paliwa oraz tory kolejowe dla pociągów towarowych transportujących kontenery.

Windturbine Park w kompleksie portów Rotterdamu © Djablica

Trasa wzdłuż wiatraków © Djablica

Siedzę sobie na ławeczce i wcinam biszkopta Eierkoeken © Djablica

Aby zobrazować jak wielkie są te wiatraki dorwałam taki z samochodem © Djablica

Kompleks przyszłości Maasvlakte2 i rowery przed Instytutem Future Land © Djablica

klimaty industrial w pełni, wodok sprzed centrum Future Land © Djablica

Widok na rurociąg przy terminalu Da Beer © Djablica

Widok na wysokości Europoortu, klimaty industrialne © Djablica

sciezka rowerowa i linie wys napięcia, za wałem tereny wczasowe © Djablica

Wyziewy z ktoregoś z terminali przemysłowych, obserwacja ze ścieżki rowerowej © Djablica

Wiatraki w świetle dnia © Djablica

wiatrak pod wieczór, zawsze piękny © Djablica
Kategoria Holandia


Holandia: Zelandia (Zeeland) objazdowo po archipelagu-tama ze sztuczną wyspą Neeltje Jans-Zierikzee

Środa, 21 kwietnia 2010 · dodano: 21.04.2010 | Komentarze 0

Trasa: Zwiedzanie: Latarnia morska i plaża w Nieuw-Haamstede - WaterLand Neeltje Jans (tama i sztuczna wyspa Delta Expo) - Zierikzee (najładniejsze miasteczko Zelandii)

Pogoda jak zwykle: ostre słońce + ostry wiatr.

Wyspy: Schouwen-Duiveland i Noord-Beveland
Na początek morze i latarnia morska w Nieuw-Haamstede.
Piękna miejscowość nadmorska, szerokie plaże, piekne domki letniskowe.
Morze holenderskie © Djablica

Morze plaża słońce © Djablica

Potem futurystyczne widoki przemysłowe: jedna z największych tam w Holandii zbudowana wraz ze sztuczną wyspą. Coś niesamowitego, można zwiedzać w środku także, na sztucznej wyspie jest tematyczne centrum rozrywki nt tej tamy oraz technologii wydzierania morzu lądu.
Dojazd do tamy © Djablica

tama bliżej © Djablica

Widok tamy z boku © Djablica

Widok z srodka tamy © Djablica

Tama marzyneria © Djablica

Widok ze sztucznej wyspy na tamę © Djablica

Nowoczesny wiatrak w pełnym słońcu dzisiejszego dnia © Djablica



Na końcu zwiedzanie przepięknego miasteczka Zierikzee, perełki Zelandii.
Pierwsze miasteczko jakie widziałam z wiatrakiem w centrum, drugi wiatrak jest na obrzeżu. Do tego piękny port, zwodzone mosty hydrauliczne, zabytkowa baszta,
marynistyczne muzeum Zelandii, nie wiafdomo co prędzej focić.
Parę "klisz" na to dziś poszło.
Przy samych rogatkach przywitał mnie kot © Djablica

Te holenderskie koty jakieś takie strasznie niedogłaskane
Głaskanie kota © Djablica

Fontanna z żabami © Djablica

Most hydrauliczny i stateczek oraz baszta © Djablica

Wąskie uliczki i wąskie kamieniczki © Djablica

Ławeczka i wiatrak © Djablica

Z drugiej strony bramy w baszcie jest drugi most hydrauliczny © Djablica

Śliczny biały domek © Djablica

Wiatrak przy porcie © Djablica
Kategoria Holandia


Holandia: Kinderdijk, miasteczko 17 wiatraków czyli wieje jak w Kinderdijk

Wtorek, 20 kwietnia 2010 · dodano: 20.04.2010 | Komentarze 0

Trasa: Delft-Rotterdam-Kinderdijk-Kortland-dom.

Pogoda standard: ostre słońce + dziś niestety ostry wiatr. W okularach słonecznych cały dzień.
W Kinderdijk, które jest niewielką osadą, jest gdzieś z 16-17 wiatraków jeden przy drugim-będą foty. Ścieżka rowerowa jest poprowadzona blisko wiatraków, na grobli obok, więc zawsze się trafi na wmordewind w którąś stronę. Tu jest niżej niż główna droga, tzw depresja, grunt poniżej poziomu morza oraz poziom wody jest niżej niż poziom wody w kanale żeglugowym, więc nie ma powiewów bocznych.

W jedną stronę total wmordewind, wyciskający łzy z oczu i spowalniający do 12,5km/h, cofający, do tego podmuchy boczne, takie przyginające do asfaltu, bo jechało się nad kanałem żeglugowym, prawie przewracające rower. Na jednym mostku chciało mnie zwiać w pewnym momencie, ciekawe uczucie, taki nagły chybot roweru.
Powrót co prawda z wiatrem, ale dodatkowo z tym przeszkadzającym bocznym znad kanału żeglugowego.

Kiedyś słyszałam powiedzenie "wieje jak w kieleckiem", ale po tym co było tutaj, to zacznę mówić: "wieje jak w Kinderdijk", przecież zbudowano tu te 17 wiatraków + z jakieś 10 innych w okolicy nie bez powodu. Płaska równina, prawie brak drzew, dlatego też było baaardzo "przewiewnie".

Wiatraki tu nie służą do mielenia mąki (no może 1 z tych wszystkich tutaj-był nawet innego koloru), ale do zasilania pomp odpompowujących wodę z depresji, bo by inaczej Holendrów zalało.

Strasznie męcząca wycieczka, ale widok tylu wiatraków w 1nym miejscu oraz mnóstwa par gęsi gęgaw z malutkimi gąskami to zrekompensował.

Też będą foty potem, bo teraz to idę spać.

Ludzie w Holandii: przemili i pomocni, pozytywnie nastawieni. Położyłam na chwilę rower koło ścieżki rowerowej żeby schować okulary słoneczne do plecaka, zaraz ktoś podleciał, czy wszystko ok, bo rower leży-rower bez nóżki tu to wehikuł niekompletny. Na straganach sami pytają skąd się jest i dają mapę okolicy, cobym się nie zgubiła, polecają co zwiedzić. Uśmiechnięci i wyluzowani, konkretni. Uwielbiają koty. Powiedziałam w jednym sklepie, że lubię koty, zaraz sprzedawcy powyciągali swoje iphony i zaczęli mi pokazywać foty swoich kotów, klienci w tym sklepie to samo. Pewna pani miała fotę swojego kota w portfelu.
W informacji turystycznej uśmiechnięci i pomocni.
Holendrzy nie dziwią się jak we Francji, jak pytam o drogę, że chcę jechać rowerem gdzieś ileś km, to dla nich normalne. Francuzi mówią: och mon dieu, to przecież aż 7 km, holendrzy mówią: prosto, w prawo i potem w lewo.

Scieżka rowerowa w Kinderdijk © Djablica

Wiatraki w dużej ilości, widok z drogi głównej © Djablica

Ławeczka w Kinderdijk © Djablica

Dzikie gęsi z malutkimi gąskami © Djablica

Wiatrak Kortlandse Molen w Kortland © Djablica

Ławeczka pod koniec trasy wiatrakowej, straszny wiatr © Djablica

Trasa z mostkiem w stronę wiatraków, wraca się pod wiatr © Djablica
Kategoria Holandia


Holandia: Haga (Den Haag, urzędowa nazwa: 's-Gravenhage)

Poniedziałek, 19 kwietnia 2010 · dodano: 19.04.2010 | Komentarze 0

Znalazłam w necie odp na pytanie czemu u mnie tak jasno do późna:
"Poniewaz Holandia lezy na zachodnim "skraju" centralnoeuropejskiej strefy czasowej, slonce zachodzi tu ok. godzinę później niż w Polsce. W czerwcu i lipcu jest (przy ladnej pogodzie) widno do 23.00." no i już teraz wszystko jasne.

Pogoda ładna, cieplej, bo nie ma tego lodowatego wiatru, tak jakby ucichł na dziś. Słoneczko wesoło swieci, czaple jedzą ser, jest super.

Haga jest bardzo pięknym, nowoczesnym miastem z siedzibą rządu, królowej, trybunałem sprawiedliwości oraz muzeum Maurithuis.
Słynne muzeum Maurithuis, to dawny pałac Johana Mauritsa, hrabiego Nassau Siegen, gubernatora holenderskiej Brazylii. Pałac powstał w 1640 przy Korte Vijverberg 8, dziś stoi tuż obok budynków rządu i parlamentu. Mauritshuis to jedno z unikalnych muzeów świata, można tu zobaczyć wiele obrazów Vermeera, Rembrandta, Jana Steena i Fransa Halsa.

Na ulicy Hagi zobaczyłam ciekawy rower w wiosenym kolorze:
Rower w wiosennym kolorze © Djablica

Rower przypięty niezłym łańcuchem i do tego typowymi holenderskimi szczękami na tylne koło © Djablica

Super wyglądają te opony wcisnięte pomiędzy barierki © Djablica

Haga słynie z pięknych, rozległych parków, jeden znajduję przy wjeździe do miasta, nie wiem jak się nazywa, więc nazwałam go sobie Parkiem Kuchennym, a oto dlaczego:
Haga park kuchenny © Djablica

Zaraz za nim przy ścieżce rowerowej kolejne cudo, jeden z symboli Holandii:
Haga Wiatrak tuż przy ścieżce rowerowej © Djablica

Jadę dalej. Ciekawa budowla, bo widać ją z daleka, będzie łatwo wrócić na tę ścieżkę:
Nowy exkluzywny aparatmentowiec mijam na ścieżce wjazdowej do miasta, będzie moim punktem orientacyjnym © Djablica

Przy apartamentowcu znak rowerowy, że do centrum jeszcze 2 km.
Po drodze mijam przepiękną bibliotekę miejską połączoną z ratuszem © Djablica

Dojeżdżam do centrum, gdzie jest mnóstwo znaków dla turystów co i gdzie zwiedzać © Djablica

Ulica ze znanymi domami handlowymi i ciekawą rzeźbą © Djablica

Wow jest tu China Town © Djablica

Kanałek z ławeczkami na starym mieście © Djablica

Seidziba rządu holenderskiego, piękna i jak malowniczo położona © Djablica
Kategoria Holandia


Holandia: Rotterdam spontanicznie

Niedziela, 18 kwietnia 2010 · dodano: 19.04.2010 | Komentarze 0

Trasa: Delft-Delftse Hout-Delfgauw-Oude Leede-Berkel en Rodenrijs-Ackerdijkse Plassen-Rotterdam-zwiedzanie Rotterdamu i spowrotem do Delft.

Pogoda coraz lepsza, cieplej i brak lodowatego wiatru, znów niebo żyleta, ostre słońce cały dzień, więc jak zwykle okulary słoneczne, które jak zwykle zdejmuję dopiero o 20.15. Mało wiatru, tylko jak wracałam wieczorem, był nieco zimny.
Niedziela, więc pojechałam sobie do parku Delftse Hout, w parku całe rodziny z dziećmi na piknikach. Wreszcie ciepło.
Po objechaniu parku, oczywiście tylko ścieżek rowerowych, bo są jeszcze osobne dla pieszych oraz do jazdy konnej, chciałam sobie obejrzeć okolicę, pojechałam do Delfgauw i było tam tak slicznie, do tego fantastyczna droga, że zdecydowałam się jechać dalej. Po paru km natrafiłam na pierwszy wiatrak, piękny, po obfoceniu wsiadam na rower i jedzie jakiś szosowiec, więc gonię, tak sobie, bez wyraźnego powodu, doganiam, trzymam się tak 2m za nim, żeby nie było, że siedzę na kole, trzyma równe tempo 37km/h, jadę za nim, fajnie się jedzie, podziwiam okolicę, piękne domki, wszystko zadbane, kwitnące magnolie przed domkami, po bokach drogi kanałki, za nimi łąki z ptactwem, krowami, owcami, końmi, kucykami, pełno kwiatów itp. Nagle patrzę Oo to już Rotterdam? Tak miło się jechało, a skoro już jestem, to pytam o centrum i zwiedzam. Trafiam na wiele nowoczesnych budynków, ale mało jest jakiś starszych, pomiędzy nowoczesnymi biurowcami znajduję tylko ratusz oraz muzeum historyczne. Potem czytam, że Rotterdam został zrównany z ziemią podczas wojny i nie ma w nim dlatego historycznych budynków.
Zwiedzam port marynarki, na port handlowy muszę przeznaczyć cały dzień, tyle tego jest, w końcu Rotterdam to największy port handlowy na świecie.
Robiac pętle po mieście, dojeżdżam do jednego z najładniejszych mostów jakie kiedykolwiek widziałam: most Erazma z Rotterdamu.Wjeżdżam i zjeżdżam ze 4 razy i robię nawrotkę, ostatni wjazd na most i trzeba wracać, bo już 19ta, za 2 godziny zapadnie zmrok i się zrobi zimno.
Erasmusbrug most Erazma w Rotterdamie © Djablica

Po drodze trochę pofociłam, to trochę czasu zeszło. Nie ma drogowskazów na Delft, nie mam mapy, kieruję się na obwodnicę tak jak mi się zdaje że w tym kierunku jest Delft, kompasu oczywiście też nie wzięłam, ale w plecaku mam nawet książkę do poczytania, a co ;p w końcu znajduję drogowskaz na Delft za wiaduktem, ale go schowali.
Słońce już tak nie świeci po oczach, 20 15, więc czas zdjąć okulary słoneczne
Ścieżka rowerowa wyjazdowa z Rotterdamu godz 20 15 © Djablica

Bardzo miło się jedzie, wspaniały asfalt godz 20 37 © Djablica

Przystaję obejrzeć zachód słońca
Zaraz przystaję nachwilę obejrzeć zachód słońca godz 20 38 © Djablica

Mijam ponownie wiatrak na trasie godz 21 15 © Djablica

wieczór. Powoli zapada zmrok i zaczyna świecić księżyc 21 30 © Djablica

Aha i jeszcze:
Jeszcze poranne karmienie czapli serem Gouda © Djablica

Bardzo udany dzień. oby teraz było jeszcze cieplej :-)
Kategoria Holandia


Holandia: Delft targi staroci - Rijswijk fabryka porcelany - Haga (Den Haag) tak sobie

Sobota, 17 kwietnia 2010 · dodano: 17.04.2010 | Komentarze 0

Dziś wreszcie przestało dąć tak tym zimnym wiatrem, wiatr zimny umiarkowany.
O poranku do centrum Delft na targi staroci z zamiarem zrobienia paru ciekawych fotek.
Jeszcze nie dojechałam, a już się zrobiło ciekawie...nad kanałkiem stała sobie i nic sobie nie robiła z przechodzących i przejeżdżających na rowerach oraz nawet motorach ludzi, biegających kotów, latających gołębi itp itd.
Oto o kim mowa:
Czapla na wyciągnięcie ręki © Djablica

czapla widok en face © Djablica

Czapla z widokiem na mostek © Djablica

Czapla sobie spaceruje po ulicy © Djablica

Czapla i mój rowercio © Djablica

Siedziałam sobie na krawęzniku nad kanałkiem, a czapla stała ok metra ode mnie, jakbymmiała coś do jedzenia, to by pewnie z ręki pojadła, tylko czy bym się odważyła, widząc ten dziób?
Przy sobocie nie mogłam zapomnieć o kocie
Kot z żółtymi oczami biega sobie w okolicy czapli © Djablica

Rowercio na tle mostków © Djablica

Karmienie łabędzia z ręki © Djablica

Targ staroci w Delft co sobotę wzdłuż kanałów w centrum © Djablica


Do fabryki Porcelany
Droga do fabryki porcelany w Rijkvik, Delftenweg 133 © Djablica

Budynek fabryki, darmowe oprowadzanie co 10 minut © Djablica

Fabryk porcelany wyroby © Djablica

Załapałam się na ostatnią prezentację dnia i byłam sama na niej, a i tak się odbyła i nawet prowadzący zadawał mi pytania.
Bardzo widowiskowa wystawa © Djablica

Mój ulubiony kącik w tej fabryce, bo wiadomo...ławeczka © Djablica


Po zwiedzaniu dalej przed siebie
Jest nawet osobna ścieżka dla biegaczy © Djablica

Spontan do Hagi, bo pogoda ładna była i mniej dziś wiało, no i ciekawość drogi, co jest dalej...a mapy się nie ma, bo przecież miało być tylko do Rijkvijk i nawrotka, no ale tak się nie stało
Tak sobie jadę nad kanałem, a tu Haga się zaczyna © Djablica

Widok na Hagę z kanału koło mostku © Djablica

Znowu czapla, ostatnia dzisiaj, wnętrze restauracji w Hadze © Djablica

Haga widok na mostek prowadzący do centrum © Djablica

Na przeciwko mostka skręt do wesołego miasteczka
Haga wesołe miasteczko Drievliet © Djablica


Powrót z lampkami przednią i tylną ustawionymi na miganie,bo droga dobrze oswietlona i podziwianie widoków
Po drodze ławeczka, mnóstwo ławeczek w tym regionie-to lubię © Djablica

Powrót nad kanałem,piękny lecz chłodny wieczór © Djablica

Wieczór w Rijkvijk © Djablica

Powrót szybki, bo robiło się coraz zimniej, w sumie podobało mi się takie szybkie jechanie po płaskim, bardzo rozgrzewające :-)
Kategoria Holandia


Holandia: Delft - Ikea na lody i do centrum pojeździć po mostach

Piątek, 16 kwietnia 2010 · dodano: 16.04.2010 | Komentarze 0

Nie jest najcieplej, za to świeci bardzo ostre słońce, cały dzień chodzę w okularach słonecznych. Wiatr jeszcze bardziej porywisty niż wczoraj, temp odczuwalna jakieś +6.
Wycieczka za miasto do Ikei, nie jest daleko, bo Delft to małe miasteczko, coś jak Otwock.
Za to niedziurawe drogi, ścieżki rowerowe z własną sygnalizacją świetlną dla rowerów, miodzio...nic tylko jeździć.
Dojazd do Ikei, stoję na światłach © Djablica

Moja nowa rękawica mtb z Lidla © Djablica

Reniferek © Djablica

Lody z automatu, koszt 0,50 euro © Djablica

Ikea to dobry przystanek w podróżowaniu, warto odwiedzić.
Rano, w godz 9-11 można zjeść śniadanie w cenie 1 euro.
W Ikei warto wyrobić sobie kartę "Ikea Family", na ktorą w tygodniu, od pon do pt można otrzymać darmowa kawę i herbatę, w Polsce, jak i w Irlandii, Holandii ona obowiązuje. Nie było natomiast takich kart w Norwegii. Pokazałam moją kartę tam inie wiedzieli co to jest.
Są też zniżki na rozmaite produkty, nie tylko meble.
Przy automatach z lodami zabawa w najlepsze: dzieci napełniają sobie wafle lodami po parę razy, dorośli też, ja też, czemu nie?
Po Ikei jazda do centru wzdłuż kanału © Djablica

Dojeżdżam do rogatek centrum, jeszcze 2 ruchome mosty i będę © Djablica

Zaraz za mostem obrotowym zagwozdka: rower w prawo, rower w lewo © Djablica

Wybieram w prawo, ale zanim zaliczę ten mostek... © Djablica

zbaczam obejrzeć barki mieszkalne © Djablica

Piękna brama w baszcie © Djablica

Jak zwykle rowerzyści, ale w tle juz widzę wieżę kościoła na starówce © Djablica

Chawira Vermeera, coś pięknego © Djablica

Jadę chwilkę i przystaję, oglądam się za siebie © Djablica

Mostek przy Nowym Kościele © Djablica

Jedna z 6ciu kostek, na których są przedstawione obrazy Vermeera © Djablica

Serduszko i rower-idealne dopasowanie kolorystyczne, przy rynku © Djablica

Restauracje nad kanałami pod wieczór tętnią życiem, czas kolacji © Djablica

Domy nad kanałem, chodnik prawie na linii wody © Djablica

Piękny biały mostek, przypomina mi Paryż © Djablica

Widok mostku z oddali © Djablica

Po drodze sklep rowerowy De Wolff © Djablica

W sklepie rowerowym De Wolff: rower mocno składany © Djablica

Uliczka z kwitnącymi drzewami owocowymi, ach ten zapach © Djablica

Spokojne wody, cisza wieczoru, coś pięknego © Djablica

Rower na tle wieczoru nad kanałkiem na moście © Djablica

Ach te duże okna bez firanek oświetlone i odbijająca światło woda © Djablica

Zielone światło, można płynąć © Djablica

Na koniec przejazd koło barek mieszkalnych © Djablica
Kategoria Holandia